Wyszukiwanie
Polski
  • English
  • 正體中文
  • 简体中文
  • Deutsch
  • Español
  • Français
  • Magyar
  • 日本語
  • 한국어
  • Монгол хэл
  • Âu Lạc
  • български
  • Bahasa Melayu
  • فارسی
  • Português
  • Română
  • Bahasa Indonesia
  • ไทย
  • العربية
  • Čeština
  • ਪੰਜਾਬੀ
  • Русский
  • తెలుగు లిపి
  • हिन्दी
  • Polski
  • Italiano
  • Wikang Tagalog
  • Українська Мова
  • Inne
  • English
  • 正體中文
  • 简体中文
  • Deutsch
  • Español
  • Français
  • Magyar
  • 日本語
  • 한국어
  • Монгол хэл
  • Âu Lạc
  • български
  • Bahasa Melayu
  • فارسی
  • Português
  • Română
  • Bahasa Indonesia
  • ไทย
  • العربية
  • Čeština
  • ਪੰਜਾਬੀ
  • Русский
  • తెలుగు లిపి
  • हिन्दी
  • Polski
  • Italiano
  • Wikang Tagalog
  • Українська Мова
  • Inne
Tytuł
Transkrypcja
Następnie
 

Wywiady medialne z Najwyższą Mistrzynią Ching Hai (weganką) , część 3 z 12

Szczegóły
Pobierz Docx
Czytaj więcej
W tym odcinku Mistrzyni wyjaśnia, że znaczący wkład przynosi zaszczyt zarówno naszemu narodowi, jak i światu i podkreślając, że formalne wykształcenie nie jest konieczne do samorealizacji.

Komu pomagam – to moje pieniądze. Pomagam komu chcę. To moja decyzja. (Tak, Mistrzyni… generalnie…) Nie, nie o to mi chodzi. Tak, proszę chwilę zaczekać. (Tak.) Czasami, gdy komuś pomagamy, osoba ta może tę pomoc przyjąć tylko wtedy, gdy ma na to zasługi. I musi też istnieć więź, prawda? (Tak, musi istnieć więź.) (Tak.) Rozmawialiśmy już o tym wcześniej. (Tak.) To nie jest tak, że możemy po prostu pomagać komukolwiek, komu zechcemy, prawda?

Ja tylko pomagam; nic nie biorę. Po co byłyby mi pieniądze? Mieszkam po prostu w namiocie. Nie mam samochodu, a teraz nie mam też domu. Kiedy tu przyjeżdżam, po prostu zatrzymuję się na kilka dni w domu kogoś innego. Po co miałabym brać pieniądze? W ogóle, po co byłyby mi pieniądze? Gdybym miała jakąś pracę lub biznes, to może potrzebowałabym pieniędzy na prowadzenie firmy i tak dalej. Jem jeden lub dwa posiłki dziennie. Gdziekolwiek się udaję, moi uczniowie podwożą mnie swoimi autami i zatrzymuję się u nich w domach. A kiedy wracam, mieszkam w namiocie. Więc po co mi pieniądze? Na przykład, po co wam pieniądze? Na interesy czy coś w tym rodzaju, prawda?

A nawet gdybym potrzebowała pieniędzy, w końcu po prostu rozdałabym je tu i tam i gdzie indziej. I tak to nie są tak naprawdę moje pieniądze, więc po co się tym tak bardzo martwić? Niezależnie od tego, komu pomagam, pomagam też Âu Lạc (Wietnamowi). Dlaczego wciąż myślimy tak wąsko? Jeśli będziemy tak ściśle trzymać wszystko dla siebie, nikt się o nas nie dowie. Musimy zintegrować się z szerszą społecznością.

Pochodzę z Âu Lạc (Wietnamu). Więc bez względu na to, komu pomagam, ludzie będą wiedzieć, że to osoba z Âu Lạc (Wietnamu) im pomogła. Ludzie ciągle martwią się tylko o pieniądze, nie myśląc o honorze ani o powszechnej miłości. Na przykład, jeśli pomogę wszystkim, ludzie powiedzą: „Ach, Aulakczycy (Wietnamczycy) kochają wszystkich. Pomagają wszystkim, nie tylko Aulakczykom (Wietnamczykom)”. Widzicie? Czyż nie przyniosłoby to chwały Âu Lạc (Wietnamowi)? Co o tym sądzicie? (Ach.)

Tej chwały nie da się kupić za pieniądze. Kiedy pieniądze zostaną wydane, to już ich nie ma. Ale to, co robimy, by przynieść chwałę światu i naszemu krajowi, będzie trwało. To jest prawdziwy wkład. Jesteście wykształceni. Wystarczy o tym pomyśleć i od razu to zrozumiecie, prawda?

Na przykład, jeśli ktoś z Aulak (Wietnamu) zrobi coś dobrego, co zapewni Âu Lạc (Wietnamowi) poparcie na całym świecie, czy uważacie, że byłoby to dobre dla naszego kraju? Zamiast tego myślimy tylko o tym, jak się wyżywić. Wtedy wszystko znika. Powiedz tym ludziom, że poważnie się pomylili. Żaden Aulakczyk (Wietnamczyk) nie przekazał mi żadnych pieniędzy. To wszystko są moje pieniądze albo fundusze przesłane z Tajwanu (Formozy). To pierwsza kwestia. Po drugie, bez względu na to, komu pomagam, pomagam też Aulakczykom (Wietnamczykom). Żyjemy na tym świecie. Ogólnie rzecz biorąc, a konkretnie w odniesieniu do Âu Lạc (Wietnamu), jeśli Aulakczycy (Wietnamczycy) będą cieszyć się dobrą reputacją, to świat pozna Âu Lạc (Wietnam), prawda?

Powiedzcie im więc, że muszą myśleć szerzej i z większym wyprzedzeniem. Spoglądajcie szeroko i patrzcie daleko w przyszłość. Jeśli patrzymy na sprawy zbyt krótkowzrocznie, trudno jest cokolwiek osiągnąć. Tak wielu ludzi, z powodu tej krótkowzroczności, wyrządziło krzywdę społeczności aulackiej (wietnamskiej). Jedna gazeta atakuje drugą gazetę. Albo jedna grupa atakuje inną grupę. Każdy chce być szefem, chce rządzić. Nikt nie myśli o wspólnym honorze kraju i jego mieszkańców. Na przykład, gdybym ja zachowywała się w ten sam sposób, co byście o tym pomyśleli? Czy nadal zasługiwałabym na miano Mistrzyni? Dzisiaj jestem nieco „podekscytowana”. Bo gdy tylko wszedł, od razu zaatakował, od razu uderzył. Od razu szach-mat, od razu szach-mat. (Och, nie. Pytam tylko jako dziennikarz, żeby wyjaśnić sprawę.) OK, OK. Wiem. (Tak.) Wiem. Ale tego typu kwestie sprawiają, że ludzie czują się nieco nieswojo. (Tak.) Bo ciągle o to pytają. Wszyscy zadają te pytania. (Tak.) Bo to są kwestie, które najbardziej ich nurtują. (Tak.) Bo zwykli ludzie na tym świecie mają zazwyczaj mniej więcej podobny poziom zrozumienia. Więc gdziekolwiek się udaję, wszyscy zadają te same pytania. Zaczynam się pocić już na sam ich dźwięk (Jako dziennikarze kwestionujemy tę argumentację, aby pomóc wyjaśnić sprawę.) Tak, wiem. OK, wiem, wiem. Tak. Ale nie jesteś pierwszy.

(Tak. Pozwól, że zapytam, Mistrzyni: wiele osób twierdzi, że Twoi uczniowie są wysoko wykształceni i mają wyższe stopnie naukowe.) Niektórzy są wysoce wykształceni, a inni mają niższe wykształcenie. (Rozumiem. Twoi uczniowie pochodzą więc z różnych środowisk.) Różni ludzie. (Rozumiem.) Tak, tak.

(W takim razie, Mistrzyni, czy mogłabyś wyjaśnić, dlaczego podążają za Tobą ludzie o niższym wykształceniu, a także ci o wyższym wykształceniu?) Ten sam powód: aby odnaleźć swoje prawdziwe Ja. To prawdziwe Ja nie jest ani słabo, ani wysoko wykształcone. (Tak.) Byli mądrzy, życie po życiu. (Tak.)

Pomagam im na nowo odkryć tę wrodzoną Naturę, a oni ją odnajdują. Odkrywają ją stopniowo, każdego dnia trochę więcej. Więc są szczęśliwi, podoba im się to i podążają za mną. To jest coś, do zrozumienia czego nie potrzeba formalnego wykształcenia. Tak jak Szósty Patriarcha Huineng – nie miał formalnego wykształcenia, (Tak.) a mimo to był mądry i oświecony. Natomiast Shenxiu intensywnie studiował i posiadał ogromną wiedzę, a nawet podążał za swoim Nauczycielem przez 30lat, a mimo to nie był na tym samym poziomie co Huineng. To tylko przykład.

To ty napisałeś ten artykuł, a ten drugi napisał pan Lưu, prawda? OK. Więc ten humorystyczny napisał pan Lưu. A ten napisałeś ty. (Mój jest też zabawny.) Bardzo zabawny, naprawdę zabawny. (Ten też jest całkiem zabawny.) Bardzo kreatywny. (Czy jest coś, z czym Mistrzyni się nie zgadza?) Nie, nie. Całkowicie się zgadzam. Zgadzam się ze wszystkim. Czy wszystkim smakował wcześniejszy posiłek? Czy odpowiadał waszym gustom? (Tak, był bardzo pyszny, Mistrzyni.) (Był bardzo pyszny, Mistrzyni.) Naprawdę? Był tak pyszny? (Tak, naprawdę bardzo pyszny.) Ach, to dobrze.

(Mistrzyni, czy podczas tej wizyty czy planujesz spotkać się i porozmawiać ze swoimi uczniami oraz z większymi grupami ludzi?) Tak, tak. W ostatnią niedzielę właśnie przyjechałam z lotniska około dziesiątej, prawie o jedenastej. Wróciłam w niedzielę i od razu porozmawiałam z uczniami. Czekali w Centrum Medytacyjnym. (Tak.) Pojechałam do nich prosto z lotniska. Codzienne ich widywanie byłoby dla nich uciążliwe. Lepiej pozwólmy im wykonać swoją pracę. W niedziele i tak się zbierają, więc skorzystałam z okazji, żeby do nich zajrzeć. (Tak.)

Tylko jeśli przyjeżdżam od czasu do czasu i akurat jestem tam w środę lub czwartek, muszą zorganizować spotkanie, żebyśmy mogli się zobaczyć. W przeciwnym razie, jeśli zostaję dłużej, po prostu pozwalam im działać jak zwykle. (Czy tym razem wracasz na Hawaje, czy jedziesz prosto na Tajwan (Formozę)?) Otrzymuję zaproszenia z tak wielu miejsc, że prawdopodobnie nie będę jeszcze w stanie powrócić na Tajwan (Formozę). Tajwan (Formoza) również mnie zaprosił. Teraz, gdy na Tajwanie (Formozie) widzą, że Ameryka przyznała mi nagrodę, zaprosili mnie również z powrotem, abym odebrała kolejną nagrodę, związaną z moim zawodem. Jak to się nazywa… coś duchowego, nagroda za pracę duchową. Była to nagroda światowa, ale powiedziano mi, że chcieli mnie uhonorować za moją pracę duchową. Odpowiedziałam: „Och, nie potrzeba nagrody! Po co tyle zachodu?”

Dlaczego przyjechałam do Ameryki? Wyjaśniłam, że to dlatego, że ostatnio miało tu miejsce tak wiele katastrof. Przyjechałam tu, aby odebrać nagrodę, a także po to, by zacieśnić więzi z nimi. (Tak.) W przeciwnym razie, w przeszłości, ilekroć przyjeżdżałam do Ameryki, chciałam stąd natychmiast wyjechać. Ilekroć tu przyjeżdżałam, nie mogłam zostać na dłużej. (Kilka dni temu, miało tu miejsce trzęsienie ziemi.) O, naprawdę? (Tak.) Czuję, że panuje tu jakaś siła, która nie jest zbyt dobra. Ta ziemia jest bardzo, bardzo dobra, ale czasami powstaje tu wiele złej karmy. (Tak.) Pomyślałam więc, że przyjmę tę nagrodę dla ich dobra, a nie dla siebie. Aby zasiać dla nich dobre więzi. Jeśli mnie uhonorują, to ich kraj również zostanie uhonorowany.

Znacie przysłowie: zbierasz to, co zasiałeś, prawda? Tak właśnie mówimy w buddyzmie. Ach, [Pan] Jezus powiedział to samo: „Cokolwiek zasiejesz, to zbierzesz”. Jeśli tak mnie honorują, to z pewnością w przyszłości sami otrzymają zaszczyt. Ponieważ zasiewają dla siebie jasną, pozytywną przyczynę. Przybyłam tutaj, aby odebrać tę nagrodę dla dobra narodu amerykańskiego. Jeśli chodzi o Tajwan (Formozę), to przebywałam tam już przez długi czas – sześć, siedem, osiem lat. Wszystko zdążyło już wsiąknąć i tak wiele osób mnie zna. Teraz tak wielu z nich już praktykuje duchowo i szczerze. Nie ma potrzeby wracać tam tylko po to, by odebrać nagrodę. Byłoby to zbędne. Rozumiecie, prawda? (Tak.) Dlatego nie wróciłam na Tajwan (Formozę), by odebrać tę nagrodę. Nie ma z tym pośpiechu. Nie wybrałabym się tam specjalnie tylko po to, żeby odebrać nagrodę. Na przykład później, kiedy już zakończę całą swoją pracę w Stanach Zjednoczonych, odwiedzę uczniów i wszystkie miejsca, które szczerze mnie zaprosiły, a potem przypadkiem będę przejeżdżała przez Tajwan (Formozę) w drodze powrotnej, na przykład, wtedy, jeśli nadal będą chcieli mi wręczyć tę nagrodę, nie ma sprawy. (Tak.) Ale nie wyjechałabym specjalnie ze Stanów Zjednoczonych i nie spieszyłabym się z powrotem do Âu Lạc (Wietnamu) tylko po to, by odebrać nagrodę, a potem znów się spieszyć z powrotem. Mniej więcej tak to wygląda. Więc jeszcze nie wróciłam do Âu Lạc (Wietnamu), rozumiecie.

Na razie prawdopodobnie będę jeszcze przez jakiś czas podróżowała po Stanach Zjednoczonych. Tym razem czuję się tu swobodnie. Po prostu tak to odczuwam. Są chwile, kiedy po prostu nie możemy robić rzeczy przedwcześnie. Wcześniej, ilekroć tu przyjeżdżałam, już po kilku dniach chciałam wyjechać. Czasami byłam bardzo cierpliwa i udawało mi się zostać przez dwa lub trzy tygodnie. Teraz czuję, że mogę zostać nieco dłużej. (Być może wynika to z tej więzi.) To właśnie dzięki więzi duchowej okazują mi szacunek. (Szacunek.) Okazują szacunek szczerym praktykującym duchowym. (Tak.) W ten sposób otrzymują błogosławieństwa. (Tak.) Jak mogłoby być inaczej, prawda? (Tak.) Kluczowe osoby otrzymują więcej zasług. A ludzie – cały naród, cały kraj – którzy to wspierają, wszyscy otrzymają błogosławieństwa. (Tak.)

(Mistrzyni, tutaj, w Stanach Zjednoczonych, jest wielu Białych Amerykanów którzy podążają za Tobą.) Tak, tak. (Czy było ich wielu?) Tak, całkiem sporo. (Tak.) Ale obecnie niewielu z nich medytuje, bo jest ich mniej niż w Âu Lạc (Wietnamie). Zazwyczaj częściej medytują w domu. Są zbyt leniwi, żeby gdzieś wychodzić. To przeze mnie. To też moja wina. Dlaczego? Ponieważ w przeszłości, kiedy tu przyjeżdżałam, mówiłam wyłącznie w języku aulackim (wietnamskim). (Tak.) Siedzieli tam, słuchając Tłumaczenia i to było dla nich wyczerpujące. (Tak.) Wielu z nich nawet nie zadawało sobie trudu, by tłumaczyć. Siedzieli tam, słuchając, tak szczęśliwi i tak bardzo ciesząc się tym, że zupełnie zapominali, że mieli tłumaczyć. To po pierwsze. Po drugie, nie zostawałam tu zbyt długo. (Tak.) Zazwyczaj, ilekroć ludzie przychodzili mnie odwiedzić, Aulakczycy (Wietnamczycy) całkowicie mnie otaczali. A Amerykanie stali na zewnątrz. Nie przepychali się, by wejść; nie byli do tego przyzwyczajeni. Ale uczniowie Aulakczycy (Wietnamczycy) wcale nie byli nieśmiali. Gdy tylko mnie widzieli, wpadali do środka i otaczali mnie. Więc Amerykanie stojący z tyłu w końcu się zniechęcali. Jeśli więc zostanę tu trochę dłużej, staną się bardziej wytrwali i poprawią swoją praktykę duchową. (Tak.)

Tym razem Amerykanie bardzo mi pomogli podczas mojej wizyty tutaj. Na przykład nie chodzi tu o pieniądze. Raczej o to, że rozpowszechniają informacje lub zapraszają swoich przyjaciół, i tak dalej. Czasami kontaktują się też z prasą. (Tak.) Robią to z własnej inicjatywy; ja nawet o tym nie wiem. Czasami organizują jakieś wydarzenia lub programy, a potem mówią mi, że tu się dzieje to czy tamto. Wtedy tam idę. Tak to właśnie wygląda. (Tak.)

Jeśli coś jest tego warte, to tam idę. Na przykład odwiedzanie weteranów i tego typu rzeczy. Walczyli za nasz naród i nas chronili. Niezależnie od tego, czy to, co zrobili, było słuszne, czy nie, kiedy ci młodzi ludzie wyruszyli na wojnę, zrobili to, bo kierowały nimi wysokie ideały. Kto by inaczej chciał tam iść, prawda? Więc poszłam, żeby im podziękować. (Mistrzyni, czy przekazałaś na to darowiznę 200 000 USD?) Tak, przekazałam też 200 000 USD. (Dla weteranów?) Dla weteranów w całym kraju. Tak. Czy o tym pisano? (O tym nie pisano.) Nie miałam o tym pojęcia. (O Malibu pisano, ale o weteranach nie.) O, naprawdę? (Tak, o Malibu pisano, ale o weteranach nie.) Dlaczego nikt nie kupuje ani nie czyta gazet ani nic takiego?

(Więc darowizna dla weteranów miała miejsce właśnie tym razem, czy…) Tak, całkiem niedawno. (Tak, całkiem niedawno?) Tak. Ponieważ kiedy byłam na Hawajach już obiecałam, że jeśli tym razem ich spotkam, dam im znać.

(I pamiętam, że na Hawajach Mistrzyni obiecała 200 000 dolarów dla weteranów.) Nie obiecałam 200 000 dolarów, ale obiecałam, że coś przekażę. (Tak.) Skoro akurat ich spotkałam, od razu im to przekazałam. (Więc przekazujesz darowiznę 200 000 dolarów teraz?) Tak. Tak, to już zostało zrobione. (Mistrzyni zatrzymała się tylko na jakieś pięć czy sześć minut, powiedziała kilka słów, a potem od razu odeszła.) Zgadza się, zgadza się. Bo musiałam zdążyć na samolot. (Musiałaś wyjechać od razu.) Tak, musiałam zdążyć na samolot. (Czy wiesz, kiedy ukazała się ta gazeta?) (To było jakieś tydzień temu.) Nikt tego nie kupił, rozumiesz? Nie miałam o tym pojęcia. (Może jednak to kupili, ale po prostu tego nie zauważyli.) Czyżby? (Czasami takie wiadomości… zajmują kilka kolumn..) Masz tę gazetę? (W pobliżu stacji metra.) (Czasami po ukazaniu się tego, ludzie tego nie zauważają.) Już ją wyrzuciłam. Zgadza się. (W metrze.) Naprawdę? (W sekcji „Metro”.) Poproś kogoś, żeby przejrzał ostatnie wydania gazet i sprawdził. (Tak.) Wszyscy mówicie, że to było publikowane wszędzie, ale ja nic o tym nie wiedziałam. Pozwólcie mi rzucić okiem i dla odmiany poczuć się trochę dumną. Niech ego trochę wzrośnie. Ciągłe krytykowanie też jest męczące. Podaj mu trochę witamin, żeby mógł wrócić do pracy. (Ale ego jest jedną z rzeczy zakazanych przez Najwyższą Mistrzynię.) To nic. My je wykorzystujemy; nie pozwólmy, by ono wykorzystywało nas. To wszystko. (Tak, zgadza się.) (To jest właśnie ważne.)

Nic nie jest z natury dobre ani złe. Zależy to od tego, jak z tego korzystamy. (Tak.) Nawet trucizna może służyć do leczenia chorób, rozumiesz? (Tak.) (Więc to oznacza, że Mistrzyni przekazała 200 000 USD ofiarom pożaru w Malibu, a także przekazała darowiznę na rzecz weteranów?) Nie. (Nie. Darowizna była przeznaczona na ogólne działania związane z pomocą ofiarom pożarów?) Ogólna pomoc ofiarom pożarów. (Ostatnia darowizna na rzecz południowej Kalifornii wyniosła 200 000 dolarów amerykańskich. Kolejne 200 000 dolarów amerykańskich trafiło do stowarzyszenia weteranów obejmującego całe Stany Zjednoczone, co daje łączną kwotę 400 000 dolarów amerykańskich.) Tak, zgadza się. W sumie to 400 000 dolarów amerykańskich. (W sumie 400 000 dolarów amerykańskich.) Powiedziałam im, żeby skontaktowali się z Tajwanem (Formosą), i podali dane konta bankowego, żebyśmy mogli wysłać tam pieniądze (Tak.) Nie noszę ze sobą plików banknotów ani gotówki. Wystarczy, że dam im pisemne zobowiązanie. Skontaktują się z nami i poinformują, z jakiego kanału mamy skorzystać.

Photo Caption: „Delikatne, eleganckie Kwiaty dzikiej trawy leśnej Osłonięte przez kochającego, gigantycznego przyjaciela”

Pobierz zdjęcie   

Obejrzyj więcej
Wszystkie części (3/12)
1
Słowa mądrości
2026-10-19
1266 Poglądy
2
Słowa mądrości
2026-10-20
1033 Poglądy
3
Słowa mądrości
2026-10-21
867 Poglądy
4
Słowa mądrości
2026-10-22
700 Poglądy
5
Słowa mądrości
2026-10-23
488 Poglądy
6
Słowa mądrości
2026-10-24
325 Poglądy
Obejrzyj więcej
Najnowsze filmy wideo
Słowa mądrości
2026-10-24
325 Poglądy
Piosenki, kompozycje, poezja i występy Najwyższej Mistrzyni Ching Hai (weganki)
2026-10-24
338 Poglądy
Między Mistrzem a uczniami
2026-10-24
423 Poglądy
Godne uwagi wiadomości
2026-10-23
822 Poglądy
Słowa mądrości
2026-10-23
488 Poglądy
Między Mistrzem a uczniami
2026-10-23
751 Poglądy
Udostępnij
Udostępnij dla
Umieść film
Rozpocznij od
Pobierz
Telefon komórkowy
Telefon komórkowy
iPhone
Android
Oglądaj w przeglądarce mobilnej
GO
GO
Aplikacja
Zeskanuj kod QR lub wybierz odpowiedni system telefoniczny do pobrania
iPhone
Android
Prompt
OK
Pobierz