Wyszukiwanie
Polski
  • English
  • 正體中文
  • 简体中文
  • Deutsch
  • Español
  • Français
  • Magyar
  • 日本語
  • 한국어
  • Монгол хэл
  • Âu Lạc
  • български
  • Bahasa Melayu
  • فارسی
  • Português
  • Română
  • Bahasa Indonesia
  • ไทย
  • العربية
  • Čeština
  • ਪੰਜਾਬੀ
  • Русский
  • తెలుగు లిపి
  • हिन्दी
  • Polski
  • Italiano
  • Wikang Tagalog
  • Українська Мова
  • Inne
  • English
  • 正體中文
  • 简体中文
  • Deutsch
  • Español
  • Français
  • Magyar
  • 日本語
  • 한국어
  • Монгол хэл
  • Âu Lạc
  • български
  • Bahasa Melayu
  • فارسی
  • Português
  • Română
  • Bahasa Indonesia
  • ไทย
  • العربية
  • Čeština
  • ਪੰਜਾਬੀ
  • Русский
  • తెలుగు లిపి
  • हिन्दी
  • Polski
  • Italiano
  • Wikang Tagalog
  • Українська Мова
  • Inne
Tytuł
Transkrypcja
Następnie
 

Wywiady medialne z Najwyższą Mistrzynią Ching Hai (weganką) , część 1 z 12

Szczegóły
Pobierz Docx
Czytaj więcej
Najwyższa Mistrzyni Ching Hai (weganka), darząca Stany Zjednoczone głęboką sympatią, wielokrotnie odwiedzała ten kraj, oferując mądrość duchową, nadzieję oraz niezbędną pomoc humanitarną w czasach potrzeby. W listopadzie 1993 roku, po tym jak z wielką współczuciem wsparła ofiary niszczycielskich pożarów w południowej Kalifornii, Mistrzyni została zaproszona do udzielenia kilku wywiadów medialnych w całym kraju, podczas których podzieliła się swoimi spostrzeżeniami na temat cnoty i duchowego przebudzenia. Mamy zaszczyt zaprosić was do obejrzenia tej pouczającej serii zatytułowanej: „Wywiady medialne z Najwyższą Mistrzynią Ching Hai (weganką)”. W pierwszym wywiadzie Mistrzyni prowadzi szczerą rozmowę z panem Duy Linh, szanowanym reporterem, dziennikarzem i redaktorem naczelnym gazety „Công Luận” w Los Angeles w Kalifornii (USA), 18 listopada 1993 roku. W trakcie tej pouczającej rozmowy Mistrzyni rzuca światło na świętą odpowiedzialność mediów, prawdziwą naturę bezwarunkowej dobroczynności oraz głęboką sztukę prowadzenia życia opartego na życzliwości i cnotach.

W tym odcinku otwierającym Mistrzyni wyjaśnia, że życie w dobroci i cnotliwości nie wymaga przynależności do żadnej religii oraz że różne religie mogą współistnieć w harmonii.

(Mam prawie dwieście zdjęć Mistrzyni.) Aż tyle? Gdzie je dostałeś? (Wzięliśmy prawie dziesięć rolek filmu tego dnia.) Och, naprawdę? Więc wybrałeś po prostu najpiękniejsze z nich, żeby je przynieść, żeby się popisać? Och, naprawdę? Są takie piękne! Zdjęcia są naprawdę świetnie zrobione. Piękne. Żółty strój nie jest piękny, prawda? Tylko czerwony strój jest piękny; żółty nie jest tak ładny, prawda? Och, naprawdę? Ach! Czerwony strój jest piękniejszy, prawda? Czerwony strój bardziej się wyróżnia, prawda?

(Wyślę mu je.) Wiceminister – och, burmistrz, prawda? (Tak.) To naprawdę dobry człowiek. (Tak, tan człowwiek jest zabawny i bardzo miły.) To dobry człowiek, prawda? Jest uczciwy. Z tego, co wiem do tej pory. Wydaje się uczciwy i prawy – o nic nie prosi. Dał mi tak wiele zaszczytów, nie prosząc o nic w zamian. Nie kosztowało to ani grosza. Ale tak się składa że mam duchową skłonność do pomagania miejscom w potrzebie – na przykład obszarom dotkniętym chorobami. Poza tym nie daję… To dziwne. Są takie miejsca, gdzie bardzo pomagam, dużo daję i wykonuję dużo pracy, jednakże nikt nie mówi ani słowa. Nie przeszkadzają mi ani w żaden sposób nie ingerują w moje działania. Dziwne, prawda? Naprawdę? Wyglądałam na szczęśliwą? Czemu nie poszliście wszyscy ostatnim razem?

Proszę, najpierw zjedzcie coś. Spróbujcie (wegańskiego) ciasta. Będę wam towarzysza. Poproszę wodę. Wypiję trochę wody. Ależ ogromny kubek, o rany! Czy to ma służyć do picia dla (osoby-)słonia, czy co? Czy jest jakiś mniejszy kubek? Ten jest taki ciężki do trzymania, a ja jestem drobna. Coś bardziej odpowiedniego dla mojego rozmiaru… (To jest naprawdę dość ciężkie.) Jest taki ciężki, a do tego jest pełny! Kto mógłby wypić aż tyle, o rany! Jak ktokolwiek mógłby wypić aż tyle zimnej wody? Hej, dajcie mi mniejszy, proszę. Z porcelany albo coś w tym rodzaju – wygląda bardziej szlachetnie. Będzie trochę bardziej elegancko. To jest o wiele za prostackie!

Dobrze! Proszę, nie krępujcie się i spróbujcie (wegańskiego) ciasta. (Tak.) (No dalej. Już to zrobiliśmy.) No dalej, jeszcze nie widziałam nikogo jedzącego. (Jestem bardzo najedzony.) (Już prawie skończyliśmy jeść.) Naprawdę? (Tak.) (Żartowałam wcześniej z ekipą kuchenną, prosząc ich o przygotowanie jedzenia na wynos.) Co? Dać co? („Na wynos”.) Co oznacza „na wynos”? („Jedzenie na wynos” oznacza zabieranie jedzenia do domu.) (To znaczy, zabrać do domu.) Ach, tak! (Tylko żartowałem.) Dobrze, tak. Jeszcze sporo zostało. (Och nie, mówiłam to tylko dla zabawy.) Nie ma sprawy! Później zabierzcie to do domu, żeby dzieci też mogły zjeść, dobrze? (Nie, nie mam żadnych [dzieci].) (Ale to jest bardziej pyszne, niż to co mieliśmy na Hawajach.) (Tak, smakuje pyszniej i czyściej, niż to, które jedliśmy na Hawajach.) Ponieważ tego dnia byliśmy już najedzeni, nie mogliśmy dużo zjeść. Nie mogli zjeść, prawda? Tego dnia ja też nie mogłam nic zjeść. (Wygląda na to, że gotowanie tam było...) To podobne. Nie wygląda lepiej niż ten. Trochę krótszy, ale jeszcze cięższy. Wiecie, że jestem bardzo drobna, takie rzeczy mnie przerażają. Muszę mówić po angielsku; gdybym mówiła po chińsku, w ogóle byście mnie nie zrozumieli. Moglibyście myśleć, że rozmawiamy o czymś za waszymi plecami. Plastikowy kubek i tak byłby lepszy. No dobrze, wystarczy. Koniec z narzekaniem. Ciągłe narzekanie nic nie zmieni.

Przynieśli coś, co było naprawdę, naprawdę duże. To właśnie zawsze mi dają. Dzisiaj też mam ochotę narzekać. To przerażające. Każdy z nich jest taki duży i gruby! (To jest najmniejszy, jaki tu mamy.) Najmniejszy? (Tak, taki kubek.) Rozumiem. (Wszystkie są takie. Pozostałe trzy są strasznie duże). Och. Och! Powiedzieli, że to już najmniejszy, jaki tu mają. W tym domu to był najmniejszy, jaki udało im się znaleźć. Ten dom musi być pełen wielkich facetów, prawda ? Może jacyś umięśnieni Aulakczycy (Wietnamczycy) mieszkają tu? To jest dla tego… jak mu tam na imię… Zupełnie zapomniałam. Dobrze, że tu zostaje! Dla takich wielkich facetów, prawda ? To się nazywa podnoszenie ciężarów.

My po prostu nazywamy to podnoszeniem ciężarów. Mogę trzymać po obu stronach i pominąć podnoszenie ciężarów, prawda? Trzymanie tego jest naprawdę męczące, wiecie. (Będzie jeszcze cięższe, jeśli dodasz więcej wody.) Och! Pełna szklanka, nie tylko mała! (Tak.) Wiedzą, że nie jem ani nie piję aż tak dużo, więc po co robić taką ogromną porcję? Nie wiecie, że nie jem zbyt wiele. Za każdym razem, gdy pojawia się (wegańskie) jedzenie lub napoje, przynoszą je tak, jakby to było dla całej armii żołnierzy. To jest jakby dla armii czy coś w tym rodzaju. Za każdym razem jeśli czegoś chcę, to nakładacie za dużo.

(Ale wydaje mi się, że dzisiaj, siedząc tutaj, możecie zaznać odrobiny spokoju i ciszy. Gdybyście wyszli zjeść do restauracji, nie mielibyście żadnego spokoju). Tak, to prawda. Ale bałam się, że wam się to nie spodoba. Bałam się, że powiecie: „Dlaczego… dlaczego nie zapraszasz nas do Swojego domu? Zachowując się jak…” (Kto by się odważył tak powiedzieć?) Och, naprawdę? Ale boję się, że inni ludzie mogą przyjść, to zobaczyć, a potem też się tu rzucą. Wtedy powiedzą „Dlaczego przyjęliście tych ludzi, a nie mnie?” Widzicie? Zawsze tak jest! Dlatego bardzo boję się ludzi. Wychodzę tylko wtedy, gdy jest to absolutnie konieczne. Wychodzę raz i to wszystko. Kto chce mnie zobaczyć niech przyjdzie i zobaczy mnie od razu wszyscy naraz. Niech wszyscy mnie zobaczą, i to wszystko. Jeśli ludzie przychodzą pojedynczo, jeden po drugim, to jest to bardzo męczące.

(Od dnia, kiedy tu wróciliśmy, rozmawialiśmy ze sobą i powiedzieliśmy: „To dzięki tej podróży teraz myślimy inaczej”). Czyżby? (Tak.) Jakie myśli? Czy są dobre? Powiedzcie mi, niech je usłyszę.

(Wtedy Mistrzyni zobaczyła artykuł opublikowany w gazecie.) Och, ten artykuł był taki dobry! Ten artykuł był naprawdę dobry, tak pięknie napisany. (Tylko jeden krótki, malutki.) Napisany humorystycznie, co? Dałam wam go do przeczytania, co? (Tak.) Już wam go pokazałam prawda? Wtedy powiedziałam: „Och! Tego gościa, w przyszłości, jak będziemy musieli go nazywać? Co ja powiedziałam? „Przyznajmy mu nagrodę, prawda?” (Tak, nagrodę.) Przyznajmy mu tytuł „Najzabawniejszego dziennikarza”. Najzabawniejszego dziennikarza. Istnieją nagrody dla dobrych dziennikarzy, dla dziennikarzy, którzy piszą ostro. (Tak.) Nie ostro, ale piszących poprawnie… „Elokwentni”, a w języku aulackim (wietnamskim), jakie jest właściwe słowo? To nie tylko „poprawne”. (Elokwentni.) Elokwentni. (Prawdomówni.) Ach! Prawdomówni. Zgadza się, zgadza się! Odzwierciedla rzeczy zgodnie z prawdą. Ach, ta pani jest Chinką. Ona pisze dobrze. Ach, jest całkiem urocza. Więc, Mistrzyni, czy byłaś zadowolona z tego artykułu?) Tak, tak! Artykuł był dobry, a do tego pełen humoru. Ta dziewczyna tak bardzo się śmiała, kiedy go czytała. Był też Chińczyk na Tajwanie (Formozie), który otrzymał nagrodę dla „Najodważniejszego dziennikarza”. Nagrodę dla „Najbardziej prawdomównego”. Może następnym razem powinniśmy przyznać temu facetowi „Nagrodę dla najzabawniejszego dziennikarza”,

bardzo dobrze pisze. Jego teksty są dobre i do tego zabawne. Lubię każdego, kto jest zabawny. Powinno być inspiracją. (Tak.) (Minęło już ponad dziesięć lat, odkąd ostatni raz coś napisałem.) Wszyscy mówią, że ten artykuł jest naprawdę dobry! (Nie pisałem od ponad dziesięciu lat; tym razem napisałem tylko trochę. Dlatego jest bardzo krótki). Naprawdę? Nie jest krótki; jest w sam raz. Co tam (…) powiedział? Powiedział: „Jest krótki, ale wystarczy”. Wszystko już tam jest. Nie musiałbyś nawet tam jechać, żeby się dowiedzieć. (Ponieważ już dawno porzuciłem swój zawód.) Och, naprawdę? W takim razie nie marnuj tego. Śmiało, pisz do trzech, czterech lub pięciu gazet. (Teraz, Najwyższa Mistrzyni, proszę, zajmij się gazetą. Cóż, musi zarobić na życie, zanim zacznie pisać!) Możesz pisać również dla innych publikacji. Szkoda pozwalać innym pisać, skoro nie radzą sobie z tym zbyt dobrze. Czasami piszą tak kiepsko, że to marnotrawstwo gazety, marnotrawstwo wszystkich tych stron. Możesz pisać również do innych gazet – nie musi to być właśnie dla tych gazet. (Ludzie za to nie płacą.) My, artyści, możemy żyć, mając tylko wodę. (Ludzie za to nie płacą.) Po co nam pieniądze?

O rany, drukowanie takich gazet musi być bardzo drogie, prawda? To musi sporo kosztować. (Tak, to jest bardzo drogie, Mistrzyni. Musimy się spieszyć, żeby zebrać wystarczająco dużo pieniędzy na każdą sprawę, więc to jest dość trudne, ponieważ, jak widzicie, wiele gazet tutaj jest w większości rozdawanych). Bezpłatne gazety? (Nie można ich sprzedać.) Dlaczego nie można ich sprzedać? (Kiedy próbujemy je sprzedać, ludzie ich nie kupują.) (Ludzie ich nie kupują.) (Są przyzwyczajeni do tego, jak działają gazety w Ameryce, który opiera się na przychodach z reklam.) Naprawdę? (I jak widzisz, firmy naprawdę mają dziś problemy.) (To bardzo trudne. Co oni robią? (Pracują nad tym.) (Sprawiają, że jest tak kolorowa.) (Muszą wydawać pieniądze.) Och. (Zanim zeszłaś, właśnie rozmawialiśmy o nocy, kiedy robili okładkę z Twoim zdjęciem. musiałem tam siedzieć całą noc razem z nimi.) Dlaczego? (W przeciwnym razie by to zepsuli.) (Obawiam się, że wszystko zepsują.) Och, naprawdę? Biedactwo. Jakie to wzruszające. Nic dziwnego, że okładka jest taka piękna. Czy ktoś to zauważył? (Jest piękniejsza niż oryginał.) Tak, jest piękniejsza niż oryginał. Tak właśnie powiedziałam. Ktoś musiał ci to powiedzieć, prawda? (Ktoś ci to powiedział.) Ktoś musiał ci to powiedzieć. (Nikt nic nie powiedział.) Czyżby? (Tak. O, naprawdę? Prawie na nią nie patrzę, a jest jeszcze piękniejsza niż nasza oryginalna wersja. Uczniowie również sądzili, że ktoś tak powiedział.

(Tym razem, gdy Mistrzyni powróciła do Kalifornii, czy zauważyłaś, że aulackie (wietnamskie) gazety objęły inny kierunek? Naprawdę? Czy są inne? (Inne. Jest tak wiele gazet). Tak wiele ich jest, czy o co ci chodzi? (Tak.) Czy masz na myśli, że jest ich wiele, czy że piszą inaczej? (Piszą inaczej.) (Jest ponad czterdzieści gazet). Więc teraz piszą inaczej? (Nie. Ale piszą o...) Czy to wszystko dotyczy mnie? (O Najwyższej Mistrzyni Ching Hai.) Różnie? (Około sześciu gazet.) Ach, rozumiem. Ach, naprawdę? Ach, dobrze, niech zobaczę. (Oto magazyn „Vui”) Och, „Vui”. (Magazyn „Tình Thương”.) „Tình Thương”. (Gazeta „Vietnam Press”. „Vietnam Press”. (I „Vietnam Post” gazeta.) „Vietnam Post”. (Cztery gazety.) Pięć gazet – ach, cztery gazety.

(…wyraźnie określające problem.) To znaczy wyjaśniające problem, prawda? (Po czyjej stronie? Naprawdę? Nie widziałam tego. (To był stary numer.) Ach, rozumiem. (Około czterech lub pięciu miesięcy temu. Chodzi o to, że…) Och, to wspaniale. (Chodzi o wyrażanie opinii. Na przykład, jeśli ktoś popiera Mistrzynię, to w jaki sposób powinniśmy Cię wspierać? Jeśli ktoś sprzeciwia się Mistrzyni, to czemu właściwie się sprzeciwia?) Ach, muszą powiedzieć, czemu się sprzeciwiają. (Powiedz to jasno.)

Jeśli komuś się sprzeciwiasz, powinieneś mówić poprawnie. Oni po prostu ciągle krytykują, nie wskazując, na czym polega moja wina. Czego jestem winna? (Ale zgodnie z...) Mistrzyni, dlaczego twoim zdaniem tak wiele osób jest przeciwnych Tobie?) Kto to wie? (Tak.) Nawet nie wiemy, czemu oni się sprzeciwiają. Gdybyśmy wiedzieli, przynajmniej moglibyśmy to wyjaśnić.

(Ponieważ niektórzy ludzie, którzy wyznają buddyzm, zastanawiają się, do której szkoły buddyjskiej należy Najwyższa Mistrzyni? Albo czy...) Dlaczego musiałabym należeć do buddyzmu? (Nie. Chodzi mi o to, czy to coś innego?) Tak. (Tak.) Tak. Ale na przykład, jeśli jesteśmy buddystami i źle mówimy o innych religiach, wtedy tworzymy podziały i nienawiść. To byłoby straszne.

(Więc to oznacza, że Twoja nauka nie ma…) Tak. Jeśli wyznajemy buddyzm, ale tworzymy podziały, to nie jest to już buddyzm, nie mówiąc już o czymkolwiek innym. Na przykład, jeśli jakaś religia głosi zabijanie ludzi i okradanie ludzi, albo popełnianie wszelkiego rodzaju złych czynów, rozumiecie? Weźmy na przykład chrześcijaństwo. Zazwyczaj mówię o tym, jak te dwie religie wyznają te same zasady, ponieważ istnieje tak wiele religii i nie możemy mówić o nich wszystkich. Przyjrzyjmy się chrześcijaństwu i buddyzmowi. Czy w chrześcijaństwie nie widzicie Dziesięciu Przykazań? Dziesięciu zakazów? Nie zabijaj, nie kradnij, nie mów słów siejących niezgodę, nie cudzołóż, nie kłam. Widzicie? „Kochaj bliźniego swego”, rozumiecie? Albo kochajcie swoich bliźnich, prawda? Żadna religia nie naucza niczego złego, więc dlaczego miałabym mówić źle o którejkolwiek z nich?

(Najwyższa Mistrzyni, to dlatego, że ludzie chcą, abyś nazwała swoje nauki formą buddyzmu.) Nie wiem, nie chciałabym... Nie powinno się tego określać żadną etykietką. (Aha, więc to inna sekta?) Nie ma tu żadnej sekty. Nauczanie ludzi, żyć życzliwie i cnotliwie nie wymaga żadnej sekty. (Tak.)

Dlaczego wszystko zawsze musi mieć nazwę i etykietkę? Już teraz praktykujemy duchowo, co oznacza wkraczanie w sferę bezkształtności, prawda? (Tak.) Już powiedziano, że „Cztery żywioły są całkowicie puste”, więc po co wszystko tak komplikować? A oni wciąż nadają rzeczom różne nazwy, ta religia i tamta religia, co prowadzi do tych wszystkich walk, do wzajemnego rozdzierania się. To wcale nie jest praktyka duchowa To nie jest polityka. Nie lubię postępować w ten sposób. (Tak.) Dlaczego ci, którzy za mną podążają, niezależnie od swojego pochodzenia religijnego, potrafią żyć ze sobą w takiej harmonii? W pełni rozumieją Prawdę, że wszystko jest jednym, więc po co przejmować się tym, jakiej to jest religii, tej czy innej? Wyjaśniałam to już wiele razy; wspominano o tym w czasopismach i książkach. Po śmierci Buddy nazywamy to buddyzmem. Po śmierci Pana Jezusa nazywamy to chrześcijaństwem. Po śmierci Proroka Mahometa (Niech Pokój Będzie z Nim) nazywamy to islamem, rozumiecie?

A czy przedtem ci Mistrzowie należeli do jakiejś religii, aby osiągnąć oświecenie? Zanim Budda Śakjamuni osiągnął oświecenie, czy wyznawał buddyzm? (Tak.) Proszę mi powiedzieć. Wtedy nie było buddyzmu, prawda? Więc czym się kierował, aby to osiągnąć? Zanim narodził się Pan Jezus, czy istniało chrześcijaństwo? W takim razie czym się kierował, aby stać się Chrystusem? Nie lubię wyjaśniać wszelkiego rodzaju takich spraw. Kto chce podążać, ten może podążać. Jeśli przyjdą, mogą się uczyć i zrozumieć. A jeśli nie chcą, to w porządku. Nikt nikogo nie zmusza.

(Chcielibyśmy poprosić o wyjaśnienie…) Tak. Wiem, że właśnie pytaliście. Mówię o tych ludziach, a nie kłócę się z wami.

Photo Caption: „Wdzięczny za długowieczność”

Pobierz zdjęcie   

Obejrzyj więcej
Wszystkie części (1/12)
1
Słowa mądrości
2026-10-19
1381 Poglądy
2
Słowa mądrości
2026-10-20
1106 Poglądy
3
Słowa mądrości
2026-10-21
933 Poglądy
4
Słowa mądrości
2026-10-22
782 Poglądy
5
Słowa mądrości
2026-10-23
582 Poglądy
6
Słowa mądrości
2026-10-24
531 Poglądy
Obejrzyj więcej
Najnowsze filmy wideo
Słowa mądrości
2026-10-24
531 Poglądy
Piosenki, kompozycje, poezja i występy Najwyższej Mistrzyni Ching Hai (weganki)
2026-10-24
561 Poglądy
Między Mistrzem a uczniami
2026-10-24
809 Poglądy
Godne uwagi wiadomości
2026-10-23
945 Poglądy
35:14
Godne uwagi wiadomości
2026-10-23
196 Poglądy
Słowa mądrości
2026-10-23
582 Poglądy
Piękno natury
2026-10-23
200 Poglądy
Udostępnij
Udostępnij dla
Umieść film
Rozpocznij od
Pobierz
Telefon komórkowy
Telefon komórkowy
iPhone
Android
Oglądaj w przeglądarce mobilnej
GO
GO
Aplikacja
Zeskanuj kod QR lub wybierz odpowiedni system telefoniczny do pobrania
iPhone
Android
Prompt
OK
Pobierz